Jakiś czas temu , gdy się jeszcze uczyłam . Wtedy też dorywczo pracowałam tak by mieć swoje kieszonkowe. Przyszedł czas gdy mówiłam "nigdy nie wyjadę do pracy za granicę. Tu jest moje miejsce". Mimo że mój Dziadziuś mówił pojedź do kuzynów popracujesz i wrócisz. A ja swoje ze najpierw chcę skończyć szkołę.
Przyszedł nagle moment gdy ... koleżanka mnie namówiła na wyjazd do pracy za granicę. Gdy już się zdecydowałam i zaniosłam z koleżanką CV do biura. Dopiero gdy dostałyśmy ofertę wyjazdu powiedziałam Dziadziusiowi, że wyjeżdżam do pracy. Pokazałam dokumenty, by nie myślał sobie ze nie chcę go odwiedzać. Długo rozmawialiśmy. Po czym usłyszałam słowa "szybciej wyjedziesz Sama niż z koleżanką. Będziesz tam jeździła z koleżankami do pracy ale nie będziecie razem długo pracować. Szybciej wrócisz za jakiś czas z chłopakiem" . Do dziś nie wiem co jest w osobach "starszej daty". Osoby te chyba widzą wszystko w oczach, albo wyczuwają co Ich i Nas czeka.
Słowa te niestety się spełniły i to dosłownie. Przyszedł dzień odjazdu . ja jak zawsze lekko niespokojna . Wybywam z koleżanką w drogę do punktu zbiórki. Niby wszystko jest dobrze , ale ona bardziej tajemnicza, trochę rozbawiona. Po przyjeździe na miejsce zbiórki "Informuje mnie że jednak nie jedzie ze mną." Makabra płacz i telefon do Rodziny Co mam robić jechać czy wracać pociągiem do domu. Jednak pojechałam do pracy na początku płacz, niestety musiałam powiedzieć że nie wiem czemu ona nie jedzie. Po dotarciu na miejsce ta sama sytuacja i co gorsza nie miałam pokoju z dziewczyną. Powód był że koleżanka nie dojechała ze mną.
Ale to postawiło mnie na nogi. Jakoś przetrwałam do Świąt. Wróciłama na Święta .... od tego momentu zaczęła się praca pół na pół.
Zaczęłam spokojnie studia elerningiem i stwierdziłam,że słowa wypowiedziane przez Mojego Dziadziusia się spełniły w 100 a nawet 1000 procentach.
Komentarze
Prześlij komentarz